Patriotyzm w UE – podsumowanie

patriotyzm w UE2Patriotyzm się nie przeżył. A już na pewno nie w instytucjach Unii Europejskiej… Rezultaty dyskusji i wymiany doświadczeń zainicjowanych przez Piotra Madziara wskazują, że Polska powinna trzeźwo spojrzeć na to wyzwanie, jeśli nie chce przegrać swojej europejskiej szansy. Trzeba uczyć się od bardziej doświadczonych, dorosnąć, wypracować organizację, potrzebny lider.

Jednym z efektów projektu Patriotyzm w UE, spotkań i wymiany uwag i poglądów, jakie miały miejsce w SAKSAP i wśród niezrzeszonych absolwentów w 2012 i 2013 roku są wnioski, których intencją jest podsumowanie pewnego etapu dyskusji i udostepnienie naszych przemyśleń szerszej grupie rodaków zainteresowanych losem Polski w UE.

Oto główne tezy i wnioski w skrócie, wybrane i opracowane przez kol. Piotra Madziara:

Zderzenie kultur a patriotyzm

Konflikt norm i systemów wartości nabiera szczególnego znaczenia w kontekście współpracy międzynarodowej w ramach Unii Europejskiej. Mamy tu bowiem do czynienia z silnymi, ale częściowo odmiennymi i konkurującymi ze sobą kulturami narodowymi o odmiennej historii, tradycji, języku itp. Krytyczne znaczenie z punktu widzenia dylematów wewnętrznych, decyzji i postaw „ludzi Unii” ma więc konflikt norm i postaw krajowych, zakorzenionych poprzez uczestnictwo w krajowej kulturze, edukacji, systemie wychowania, tradycji; z unijnymi normami i systemami wartości, przez niektórych poznanymi dopiero po rozpoczęciu pracy z unijnymi instytucjami lub dla tych instytucji.

Można śmiało powiedzieć, że narody Europy Zachodniej etap dyskusji na temat granic patriotyzmu w Europie mają już za sobą. Obecnie są one na etapie praktycznego wdrażania zaakceptowanego w ich kraju modelu patriotyzmu na arenie europejskiej i światowej.

Postawy patriotyczne obecne są u przedstawicieli tych narodów niejako z definicji, jako bezdyskusyjne i niepisane normy nadrzędne, niepoddające się żadnym przepisom, normom społecznym czy zawodowym itp., które w stosunku do postaw patriotycznych mogą mieć jedynie znaczenie instrumentalne.

Patriotyzm motorem działania

Pobudki patriotyczne w pierwszej kolejności są motorem i motywacją zarówno do budowania formalnych, jak i nieformalnych mechanizmów oddziaływania na polityki unijne. Ponadto, a może nawet przede wszystkim, to nie mechanizmy formalne czy nieformalne stanowią o skuteczności organizacji i niezorganizowanych grup, realizujących wspólne cele swych członków, a determinacja, konsekwencja, wytrwałość i ideowe przekonanie, że to, co robią, ma sens wybiegający poza zaspokajanie ich własnych bieżących potrzeb.

Współpraca z Unią wobec bycia Unią, czyli grzechy okresu dziecięcego

Nasz stosunkowo krótki staż nie wyplenił całkowicie naszego pierwotnie bezkrytycznego stosunku do unijnych przedstawicieli, przepisów i praktyk. Cały czas jesteśmy postrzegani, także wielokrotnie przez nas samych, jako nowi członkowie ekskluzywnego klubu, nie do końca gotowi do wypełniania jego obowiązków, ale też nie do końca upoważnieni do udziału w podziale korzyści. Nadal często w naszej świadomości istnieją „oni” w Brukseli, którzy reguły ustanawiają, i „my”, którzy mamy je bezkrytycznie stosować. Dotyczy to wielu przedstawicieli władz państwowych i samorządowych, obywateli, przedsiębiorców, organizacji społecznych, beneficjentów środków unijnych itp.

Wszystkie te okoliczności pozwalają postawić tezę, że znajdujemy się obecnie w fazie „dziecięcej”, którą trzeba przejść z sukcesem jak najszybciej.

Lobbing narodowy

W obecnym kształcie Unii oraz z uwagi na wykształcone i zakorzenione praktyki i mechanizmy oddziaływanie państw członkowskich na europejskie polityki i procesy decyzyjne bez lobbingu narodowego jest ograniczone. By był on skuteczny, lobbing musi świadomie i skutecznie stosować dostępne instrumenty oddziaływania. Musi także obejmować wiele osób i organizacji spoza administracji rządowej, w tym samorządy, organizacje pozarządowe, świat nauki i badań, przemysł itp.

COREPER i Rada to nie wszystko

Skuteczność oddziaływania zależy w znacznej mierze od uczestnictwa w tym procesie na wczesnych, przedprojektowych etapach procesu często w okresie, gdy dane zagadnienie nie pojawia się nawet w planach legislacyjnych Komisji Europejskiej. Milczenie konkretnej stolicy w danej sprawie w słowniku brukselskim oznacza zgodę. Łamanie tego niepisanego kodu jest uznawane w najlepszym przypadku jako wypadek przy pracy, jednak w przypadkach recydywy jest to odczytywane jako niedojrzałość członkowska lub brak profesjonalizmu – obie cechy dyskwalifikują państwo członkowskie we wzajemnej współpracy.

Potrzeba lidera

Trudno zidentyfikować obecnie, kto w Polsce mógłby zainicjować proces tworzenia systemu kompleksowego zarządzania wpływem kraju w Unii Europejskiej. Kancelaria Premiera? Stałe przedstawicielstwo w Brukseli? Ministerstwo Spraw Zagranicznych? „Niezależne” organizacje? Nie ma na te pytania jednoznacznej odpowiedzi. Każdy z istniejących podmiotów ma swoje zalety i wady. Nie ma idealnego kandydata. Niewątpliwie w przypadku prób podjęcia tego tematu przez rząd pierwszą i krytyczną z punktu widzenia kształtu i szansy na powodzenie takiej inicjatywy decyzją będzie wybór lub stworzenie takiej jednostki.

Pełny tekst tez i wniosków uzupełniony autorskim komentarzem stanowi część publikacji: Majchrowski, Grzeszczak, Graniszewski, Karski, Madziar: Wpływanie na procesy decyzyjne Unii Europejskiej, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego (czerwiec 2013), wydanej z pomocą Ministra Administracji i Cyfryzacji oraz Komisji Europejskiej