Krótko o wyprawie Wołyń-Lwów

W nocy z niedzieli na poniedziałek (16/17.09.2012 r.) wróciliśmy z kolejnej wyprawy zorganizowanej przez SA KSAP, tym razem na Wołyń, Podole i do Lwowa. Za sobą mamy cztery intensywne dni zwiedzania miejscowości takich jak Lwów (w którym jest 4.125 lwów!), Żółkiew, Krzemieniec, Łuck, Zbaraż, z przepięknymi zamkami i kościołami. Jednak przede wszystkim chcieliśmy uczcić pamięć Polaków poległych w walkach o Lwów w 1920 r., zabitych przez okupanta niemieckiego, a także pomordowanych przez nacjonalistów ukraińskich z UPA.

Krzemieniec, Dworek Słowackich (zdjęcie: Hubert Krogulec)

W miejscach szczególnie ważnych dla naszej historii złożyliśmy biało-czerwone wieńce:

– na Cmentarzu Orląt Lwowskich;

­- w Zadwórzu, zwanym Polskimi Termopilami, przy pomniku i mogiłach 318 młodych ochotników, którzy 17.08.1920 r. polegli walcząc z Armią Konną S. Budionnego;

­- na Wzgórzach Wuleckich w miejscu rozstrzelania w dniu 4 lipca 1941 r. polskich profesorów wraz z rodzinami, w tym bliskich będącego z nami na wyjeździe księdza Longchamps de Bérier, oraz osobami znajdującymi się w mieszkaniach profesorów w momencie ich aresztowania;

­- w Pawliwce, gdzie stanął pomnik upamiętniający wymordowanie całej polskiej ludności miasteczka w dniu 11 lipca 1943 r.

Lwów, Wieża Prochowa (zdjęcie: Urszula Kulisiewicz)
Cmentarz Orląt Lwowskich (zdjęcie: Beata Kalinowska)
Opera Narodowa we Lwowie (zdjęcie Urszula Kulisiewicz)

Niezwykle wzruszający był również ten etap naszej podroży, kiedy wieczorem, po długich poszukiwaniach właściwej drogi (z powodu braku jakichkolwiek oznakowań) i z niespodziewaną pomocą przypadkowo spotkanych rodaków ze Stowarzyszenia Huta Pieniacka, dotarliśmy do pomnika postawionego w 2005 r., a usytuowanego w szczerym polu, przy polnej drodze. Pomnik ten upamiętnia zabitych mieszkańców wsi Huta Pieniacka. W dniu 28 lutego 1944 r. nacjonaliści ukraińscy z UPA i SS Galizien napadli na wieś, którą zrównali z ziemią, a jej mieszkańców (ok. 1000 osób) spalili żywcem. Po Hucie Pieniackiej nie pozostał żaden ślad, z wyjątkiem oddalonego o kilkaset metrów cmentarza. Przeżyło niewielu, którym udało się wymknąć z tej hekatomby, w tym m. in. mama jednej z założycielek Stowarzyszenia Huta Pieniacka.

Huta Pieniacka (zdjęcie: Ula Kulisiewicz)

Do pomnika doprowadził nas wnuk ocalałej, Jarosław Kola. Bez niego pewnie byśmy nie trafili – jadąc w zapadającym zmroku po rozwidlających się drogach. Jarek opowiedział nam o wstrząsających wydarzeniach w Hucie, o jej wymordowanych mieszkańcach, o swojej rodzinie. Staliśmy długo w zamyśleniu przy pomniku oświetlonym jedynie reflektorami autokaru. Trzeba pamiętać o ofiarach rzezi wołyńskiej, bo miejsc świadczących o ich losie jest niewiele – większość pozostaje bezimienna.

Napisali: Urszula Kulisiewicz, Paweł Banaś

Huta Pieniacka (zdjęcie: Michał Koprowski)

Krzemieniec, góra zamkowa (zdjęcie: Maja Wrzosek)
Droga na Zadwórze (zdjęcie: Ula Kulisiewicz)