Huta Pieniacka

Najbardziej wstrząsający moment podróży. Długo nie mogliśmy trafić na miejsce. Brak oznaczeń, między miejscowościami bite drogi. Mimo wskazówek pytanych przechodniów ciągle nie możemy trafić. Powoli zapada zmierzch. Bezradność. Na kolejnym rozdrożu chyba trzeba będzie zawrócić…

W jednej z wsi musimy zatrzymać, żeby mogły przejechać furmanki i samochody z przeciwka. Na białym mikrobusie widzimy małą polską flagę. Witamy się. Busik należy do Stowarzyszenia Huty Pieniacka.

Przewodnicząca Stowarzyszenia weszła do autokaru, żeby się przywitać. Pani Gośniowska Kola jest córką dziewczyny ocalałej z mordu. Jej mamie udało się uciec cudem, inni spłonęli w kościele. Ostatnie słowa jakie usłyszała od swojego ojca: “Dzieci, kto z was przeżyje, zmówcie Ojcze Nasz”. O zmówienie tej modlitwy za pomordowanych prosi nas jego wnuczka.

Stowarzyszenie  jest tu, mniej więcej, raz na pół roku, żeby odwiedzić groby. Właśnie stamtąd wracają – będą jeszcze dzień – do Huty przyjedzie pielgrzymka motocyklistów, wracająca z Katynia. Będą też sprzątać cmentarz w Brodach. Jako przewodnik pojechał z nami dalej Jarek Kola.

dojazd do Huty Pieniackiej

Do Huty dotarliśmy po zmroku. W zupełnej ciszy słuchaliśmy opowiadania naszego przewodnika, wnuka ocalałej z rzezi, o historii tego miejsca, gdzie w bestialski sposób wymordowano ok. 1000 niewinnych, bezbronnych osób – dzieci, kobiet, osób starszych. Po miejscowości zamieszkałej głównie przez pracowników okolicznej huty szkła i ich rodzinny, została wielka, pusta polana.

wHucie

modlitwa

Filmy: Jarosław Kaźmierski

zdjęcie: Michał Koprowski

zdjęcie: Michał Kozak

zdjęcie: Beata Kalinowska

zdjęcie: Beata Kalinowska

zdjęcie: Beata Kalinowska

zdjęcie: Anna Banaś

zdjęcie: Ula Kulisiewicz

zdjęcie: Ula Kulisiewicz